LIBERADZKI.EU

Author Archive: Marcin Liberadzki

Sustainability – Linked Bonds (SLBs)

Zapraszam do zapoznania się z nowym instrumentem finansowym jakim bez wątpienia są Sustainability – Linked Bonds (SLBs). Te obligacje, dla których nie ma póki co dobrej nazwy w języku polskim, mają pomóc emitentom stać się bardziej „zrównoważonymi” (’sustainable’), przede wszystkim chodzi o ograniczanie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. SLBs pojawiły się na rynku w 2019 roku, a ja wraz z moimi kolegami zbadaliśmy, jak zachowuje się spread tych papierów na tle emisji obligacji „niezielonych” i jaki wpływ na koszty emitenta ma opatrzenie papierów dłużnych etykietą SLB. Zachęcam do lektury !

https://www.mdpi.com/1996-1073/14/23/7918

Kredyty indeksowane do CHF

Zapraszam do zapoznania się z moim artykułem opublikowanym w lipcu 2021 r. w „Studiach” Biura Analiz Sejmowych, dotyczącym rozliczenia umowy kredytu denominowanego (indeksowanego) do waluty obcej w sytuacji sądowego stwierdzenia, że umowa zawiera niedozwoloną (tzw. abuzywną) walutową klauzulę waloryzacyjną.

https://orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/D05F7F7676BCA052C1258720002B123B/$file/8.Liberadzki.pdf

Wymóg MREL wyzwaniem dla banków krajowych

Podstawowym wyzwaniem dla banków krajowych stanowi to, że obligacje stanowią mniejszy udział w ich bilansach niż w przypadku banków zachodnioeuropejskich. Stąd, wymóg MREL może być spełniony przez te drugie w zasadzie bez istotnej zmiany struktury pasywów i do pewnego stopnia z wykorzystaniem istniejących instrumentów. W przypadku banków polskich będzie to wymagało istotnego wzrostu emisji obligacji kwalifikowalnych jako MREL, głównie w postaci tzw. senior non-preferreds (nieuprzywilejowanych). Nie dokonano dokładnych badań, stąd szacunki dotyczące koniecznej emisji instrumentów kalikowanych jako MREL wahają się od 30 do 100 mld zł. To kwoty duże, zwłaszcza w porwaniu do płytkości polskiego rynku obligacji nieskarbowych o nominale emisji około 20 mld zł rocznie, w tym obligacji bankowych 6-7 mld zł. Tymczasem np. rynek czeski będzie w stanie zaabsorbować podaż nowych instrumentów bankowych. Co więcej, można się podziewać w Polsce emisji instrumentów MREL „na ostatnią chwilę” a więc jednorazowo dużej podaży w jednym czasie, aby ograniczyć koszty. To może spowodować, że banki słabe mogą MREL po prostu nie uplasować. Wielkość banku będzie mieć znaczenie w plasowaniu emisji na eurorynku, gdzie liczy się renoma banku i jego rating. To ograniczenie dla małych i średnich banków zdanych wyłącznie na rynek krajowy może przyspieszyć dokonujący się proces konsolidacji sektora. Tym bardziej, ze to duże banki będą w stanie uplasować instrumenty AT1 CoCos – pożądany przez emitentów instrument wypełniający fundusze własne. Odnośnie banków spółdzielczych, tylko określone z nich podlegają wymogowi MREL. Szacunki dotyczą kwoty zaledwie rzędu 300 mln zł.

Osobne zagadnienie stanowi wypełnienie wymogu MREL w kontekście listów zastawnych. Według jednego zapatrywania, emisja długu MREL może stłamsić i tak już rachityczny krajowy rynek hipotecznych listów zastawnych (nominał wyemitowanych listów zastawnych na rynku polskim jest taki jak na o wiele mniejszej Słowacji). Przeciwny pogląd głosi, że skoro banki hipoteczne nie obejmuje wymóg MREL, to opłacać się będzie raczej „wyjąć” działalność spod MREL i emitować listy zastawne. W ten czy w inny sposób, nowy wymóg będzie miał wpływ na banki hipoteczne.

MREL w kontekście rentowności banków krajowych

Banki krajowe finansują się prawie wyłącznie tanimi depozytami. Zastąpienie ich w jakiejś części droższymi obligacjami powoduje konieczność zwiększenia rentowności aktywów. Tymczasem ponad 70% papierów wartościowych emitowanych przez banki w Niemczech ma ujemną rentowność. W obliczu konkurencji w polskim sektorze, przerzucenie kosztów na klienta może powieść się tylko połowicznie. Szukanie aktywów o wyższej marży odsetkowej lub wyższej stopie zwrotu oznacza, że będą bardziej ryzykowne. W praktyce to może oznaczać bodziec dla banków do większego zaangażowania się w nowe obszary, mam tu na myśli przede wszystkim bankowość inwestycyjną. Konieczność wejścia w bardziej rentowne obszary może  przeformatować obraz polskich banków – instytucji o tradycyjnych produktach podanych w bardzo nowoczesnej formie.

Szacuje się, że duże banki zaoferują spread obligacji nieuprzywilejowanych rzędu 150 punktów bazowych (bps), podczas gdy małe i średnie będą musiały zaoferować spread rzędu 200 – 300 bps. Zarysowuje się więc kolejny bodziec do przyspieszenia konsolidacji.

Wielką niewiadomą jest, jakie będą koszty hedgingu dla banków o dominujących aktywach złotowych będących „newcomers” na takich rynkach. Ponadto banki krajowe staną w obliczu zupełnie nowego dla nich zjawiska uzależnienia się od zagranicznych rynków hurtowych. Każde załamanie się kursu PLN lub osłabienie ratingu Polski będzie groziło odcięciem od tych rynków. Tym samym powstaje nowe ryzyko systemowe.

Obecnie obserwujemy dużo emisji obligacji bail-in na rynkach, wszystkie się dobre sprzedają. Spready maleją i stają się mniej zmienne. Ale w istotę instrumentów non-preferred senior wbudowane jest to, że zawsze będą bardziej ryzykowne i bardziej nerwowo reagować na problemy z wypłacalnością banku –  inwestorzy muszą to brać pod uwagę. W końcu, mniejsza lub nawet brak reakcji spreadów obligacji nadrzędnych będzie właściwą reakcją na to, że istnieje bufor w postaci długu podporządkowanego absorbujący straty. Miarą dojrzałości rynku senior non-preferreds będzie natomiast nieprzekładanie się wzrostu spreadów papierów podporządkowanych określonego banku w reakcji na ryzyko specyficzne emitenta na wzrost spreadów papierów tej klasy innych banków bez fundamentalnego uzasadnienia. Wysokiej kapitalizacji banków i niskiemu udziałowi NPL obecnie zawdzięczamy brak istotnych różnic w zmienności spreadów obligacji uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych.